Pestki moreli – największy wróg raka?

morelaZdecydowana większość z nas nie je owoców w całości – część obiera ze skórki, część zjada bez pestek, jeszcze inni mają swoje nawyki, jednak okazuje się, jak to często bywa, że to pomyłka i pozbawiamy się w ten sposób wielu cennych, by nie powiedzieć – najcenniejszych składników odżywczych. Na przykład kiwi, dla wielu perspektywa zjedzenia skórki tego owocu wydaje się być co najmniej dziwna, głównie ze względu na jej fakturę i twardość, tymczasem to właśnie w niej i tuż pod nią znajduje się najwięcej witaminy C i błonnika. I nie inaczej jest w przypadku wielu innych owoców, na przykład morele mają swoje pestki, a w tych pestkach…

Rak to jedna z najgorszych chorób i jednocześnie coraz częstsza; nieważne, czy człowiek ma genetyczne predyspozycje, czy nie, w dzisiejszych czasach zanieczyszczonego środowiska i trucizny na każdym stole zachorowanie na nowotwór jest znacznie bardziej prawdopodobne niż jeszcze niedawno. A czym jest rak, wiadomo, praktycznie wyrokiem śmierci, czasem odroczonym na dłużej, czasem wykonywanym bez zwłoki – i nie ma na niego lekarstwa, chemioterapia, radioterapia rzadko kiedy przynoszą efekt w postaci wyzdrowienia (dla polepszenia statystyk w dzisiejszej medycynie za wyleczonego uważa się pacjenta, który przeżył 5 lat od momentu wykrycia choroby), odsuwają skutki, zmniejszają dolegliwości, ale same nie pozostają bynajmniej bez wpływu na ogólną kondycję organizmu, bowiem uderzają w komórki zdrowe tak samo, jak w nowotworowe.

morele2Tymczasem coraz częściej do głosu dochodzą ci, którzy twierdzą, że istnieją skuteczne czy choćby nawet skuteczniejsze po prostu od metod klasycznych sposoby walki z rakiem. Jednym z nich jest stosowanie substancji nazywanej witaminą B17, amigdaliną lub letrilem, występującej w nasionach (pestkach) wielu owoców, jednak w największej ilości w pestkach moreli, gorzkich migdałów, pigwy oraz wiśni, śliwy, brzoskwini, a nawet jabłek. Amigdalina nadaje im charakterystyczny, gorzki smak i aromat. I warto zauważyć, że stopniowy wzrost ilości zachorować na raka nie może nie mieć związku ze zmianami w naszej diecie, w której eliminowane były rzeczy, jakie kiedyś stanowiły niemal jej podstawę, na przykład len i proso oraz nasza ulubiona kasza jaglana! Wskazuje się także na znacznie mniejsze  ryzyko zachorowania na raka w społeczeństwach, w których amigdalina jest obecna w diecie, można znaleźć również wzmianki mówiące o stosowaniu amigdaliny już w starożytności.

We współczesnym świecie nad wieloma sposobami wywodzącymi się z natury ciąży odium niedowierzania, w przypadku zaś niektórych dochodzi wręcz do ataków ze strony przemysłu farmaceutycznego – i warto zwrócić uwagę, że im częściej pojawiają się wiarygodne informacje o skuteczności naturalnej metody, tym bardziej nasilają się na nią i jej zwolenników ataki. Dokładnie tak dzieje się w przypadku witaminy B17, jeden z jej propagatorów został oskarżony i skazany za szerzenie wiedzy o jej przeciwrakowym działaniu, tymczasem opisanych przypadków jej dobroczynnego  wpływu jest tyle, że trudno byłoby, nawet największym sceptykom udawać, że to tylko wymysły.

Działanie amigdaliny polega na użyciu mechanizmu, który sprawia, że w zetknięciu z enzymem (betaglukozydaza) obecnym w dużych ilościach w komórkach nowotworowych, zaś praktycznie niewystępującym w zdrowych, wytwarzać zaczyna ona cyjanek i aldehyd benzoesowy (w zdrowych komórkach zamienia się w glukozę). Obie te substancje niszczą komóki rakowe – i tylko je, nie szkodzą komórkom zdrowym, a przecież tak dokładnie powinna wyglądać kuracja w przypadku raka, nie zaś jak chemioterapia i radioterapia.

morela4Jak ze wszystkim, tak i z pestkami moreli nie należy przesadzać, kiedy stosuje się je profilaktycznie – według największego propagatora amigdaliny, który ponownie „odkrył” ją dla współczesnego społeczeństwa, biochemika Ernesta Krebsa, bezpieczna dawka wynosi 1 pestkę na 5 kg masy człowieka. Zaleca on również jedzenia owoców, których pestki bogate są w amigdalinę, w całości (o czym pisaliśmy na samym początku) w takiej ilości, w jakiej jemy je zwykle. W początkowej fazie przyzwyczajania organizmu należy pestki przyjmować w mniejszych ilościach, stopniowo zwiększając dawkę, pamiętając o tym, by nie przekraczać dawki 30, 35 dziennie, ponieważ przekroczenie jej może powodować skutki uboczne, takie jak nudności, zawroty głowy.

Warto pamiętać również, że:

  • pestki muszą być gorzkie, odmiana słodka nie ma pożądanego działania,
  • pestki muszą pochodzić z moreli z upraw ekologicznych, w przeciwnym przypadku można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc,
  • pestki powinny być przechowywane w odpowiednich warunkach, najlepiej w opakowaniach przed utlenieniem i wilgocią, w suchym i ciemnym miejscu,
  • nie należy gotować ani parzyć pestek, gdyż tracą wtedy swoje właściwości,
  • pestki moreli to nie tylko amigdalina, to również witaminy A, E i mnóstwo magnezu!

Natura skrywa przed nami jeszcze mnóstwo sekretów – albo to my zapominamy o skarbach, które raz już kiedyś odkryliśmy, dlatego zawsze warto wiedzieć, czy i jaka istnieje naturalna alternatywa dla leków posiadających dziesiątki szkodliwych skutków ubocznych, leków nierzadko nieskutecznych, mogących przynieść więcej szkody niż pożytku. Gorzkie pestki moreli, niepozorne i w zasadzie nieznane zupełnie od tej dobroczynnej strony, mogą uratować niejedno życie, dlatego powinniśmy bacznie przyglądać się Naturze, kto wie, co jeszcze w niej odnajdziemy.

 

 

43 myśli nt. „Pestki moreli – największy wróg raka?

  1. jesli nie ma, to czas najwyzszy je zrobic. nie bedzie problemu z materialem doswiadczalnym, bo jest wiele osob, ktorym to pomoglo, sam znam osobiscie.

  2. Witam serdecznie :) Ja zachorowałam już z 10 lat temu na raka i wtedy moja ciocia z Australii kupiła mi i przysłała pestki moreli, pamiętam że były gorzkie. Mówiła mi, żebym je jadła bo są bardzo dobre na takie choroby. Australi to kraj gdzie bardzo przywiązuje się uwagę do zdrowego odżywiania i ekologicznych upraw. Na pewno warto sięgać po naturalne metody leczenia ale też słuchać lekarzy, coraz częściej spotyka się takich, którzy jak najbardziej są za wspomaganiem takiego leczenia. Polecam też zioła z Peru są super. Ludzie dbajcie o siebie – zdrowie to największy skarb. Profilaktyka, profilaktyka i jeszcze raz profilaktyka :)

  3. Również jedzenie całej cytryny ze skórka zabija raka. Trzeba najpierw porządnie umyć cytrynę, potem ja zamrozić w zamrażalniku lodówki i w takiej postaci ja ucierać na tarce dodając do różnych potraw.

    • Pestki moreli można jeść na surowo lub zmielone na proszek dodane do curry, zup, warzyw, soków owocowych lub zbóż. Mogą być również palone, a olej z gorzkich migdałów można używać do gotowania, do przyprawiania sałatkowych sosów, a także jako balsamów do ciała i smarowideł do twarzy.

    • Suche pestki moreli można zemleć w młynku do kawy. Taka mąka przykleja się jednak do ścianek zbiorniczka młynka. Ktoś z użytkowników radził
      wybierać ją łyżeczką. Odradzam, bo łyżeczką uszkodzimy ów pojemniczek. Trzeba używać do tego sztywnego pędzla malarskiego szerokości ca 3 cm. Warto go skrócić nożyczkami, aby jego włoski
      były bardziej sztywne.

  4. Pestki moreli zawieraja skladnik zwany amygdalin. Jest to aktywny skladnik leku na raka o nazwie Leatrile. Amygdalin nalezy do grupy zwiazkow chemicznych zwanych cyanogeniczne weglocydy,co oznacza ze moga byc przetworzone w cyanek (cyanide) a takze weglowodany przy pomocy enzymow. Zjedzenie od 13-15 pestek moreli moze byc smiertelne dla osoby doroslej. Jesli chodzi o toksycznosc pestek moreli, to jest ona bardzo zroznicowana zaleznie od gatunku owocu moreli. Pestki dzikiego drzewa moreli maja najwyzszy poziom zawartosci nie tylko witaminy B17,ale rowniez toksycznosci czyli substancji produkujacej cyanek. U dzieci zarzycie zaledwie 15 % dawki doroslych moze byc smiertelne. Bezpieczna dla zdrowia ilosc zjedzonych pestek moreli przez osobe dorosla to tylko 2-7 pestek dziennie.

    • Pestki moreli byly badane w kilku niemieckich instytutach na zawartosc amigdaliny. Dawke maksymalna okreslono na poziomie ok. 80 szt. pestek dziennie, co nie oznacza, ze nie ma ludzi, ktorzy spozywaja tego znacznie wiecej np. 120 szt. Bez obaw mozna wiec kosumowac ok. 40-50 / dzien. Do wiekszych ilosci nalezy sie jednak przyzwyczaic. Jesli znasz niemiecki to w niezaleznej TV pt. „Alpenparlament.TV” na temat Witaminy B17 wypowiada sie 2 ludzi, ktorzy sporo na ten temat wiedza i stosuja terapie Leatrilem w praktyce. Cytuja badania instytutow itp. Haslo: Bittere Aprikosenkerne (Vitamin B17) contra Krebs. Pozdrowisko.

    • To bardzo duża rozpiętość:
      *tu 2 – 7 pestek dziennie,
      a w tekście wprowadzającym – 1 pestka na 5 kg
      wagi.
      ** W jednej amerykańskiej publikacji spotkałem mało
      precyzyjną informację, że „tyle pestek, ile mogli-
      byśmy zjeść owoców moreli dziennie.
      Więc ostatecznie – ile tych pestek jeść?

    • Nie jest to prawda. Osobiscie jadlem dziennie 4-5 pestek na raz i nie mialem zadnych problemow. Znam ludzi chorych na raka ktorzy zyja tylko dlatego ze brali 1500 – 2000 mg Amygdalin dziennie przez 3 miesiace

  5. Od 10-ciu lat miałem wysokie nadciśnienie ,po drodze dwa lata temu tj.w 2011 w grudniu przeżyłem zawał serca tylko dlatego że niepaliłem nigdy papierosów. Po zawale w dalszym ciągu tabletki na nadciśnienie ,aż dwa miesiące temu zacząłem żuć dziennie około 15-20 pestek moreli i obecnie ciśnienie samoistnie tak mi się zmniejszyło że zacząłem pić filiżaneczkę kawy by wyrównywać sobie ciśnienie. Mój lekarz kardiolog jest tym zaskoczony ,jeśli mi to pomaga to nie ma przeciw wskazań?????

  6. Witam , jak pisze Gabriel 10-15 pestek dziennie moze spowodować trwałe uszkodzenie wątroby (coś w rodzaju marskości). Skupiłbym sie raczej przy ilości 3 dziennie , ale byc przy tym konsekwentnym, codzienne dawki 3 pestek sa całkowicie nieszkodliwe (stosuje od 3 lat. Po takim czasie można sie przyzwyczaić do gorzkiego smaku i traktować go jako przyjazny. Jeżeli chodzi o obniżenie ciśnienia, proponuję oczyszczające plastry na stopy z ziołami , po 3 dobach nie mozna normalnie wstać . Ja zakupiłem kiedyś i ponowie kuracje . Na nadciśnienie sa rewelacyjne, bynajmniej w moim przypadku. Pozdrawiam

  7. Przestrzegam przed stosowaniem vit. B17, to brednie.Moja siostra chorowała na jednego z najbardziej agresywnych nowotworów, stosowała vit.B17, pestki z moreli i suplementy przez tydzień. Doszło do toksycznego szkodzenia wątroby co doprowadziło do ostrej niewydolności wątroby. Zmarła po miesiącu.

    • Statystyka mowi, ze 2 % ludzi leczonych na raka metodami szkolnymi czyli chemio-terapia, radioterapia itp. dozywa 5 lat od 1-szego podania chemii. Komorki rakowe umieraja, ale i te zdrowe tez. Po chemii czlowiek jest „wrakiem” do KONCA zycia. Co sie dzieje z tymi ludzmi po 5 latach tego juz nikt nie notuje. Innymi slowy Chemia jest dobra, ale tylko dla kieszeni koncernow chemicznych. Skutecznosc metod alternatywnych (znanych ludzkosci jest ok. 300 substancji aktywnych) siega minimum 85 %. W walce z nowotworem nie wystarczy tylko jesc pestki moreli. Trzeba zmienic swoj styl zycia, a przede wszystkim sposob odzywiania. Organizm nalezy odtruwac. Marskosc watroby bierze sie z duzych ilosci toksyn, ktorych organizm nie moze szybko usunac, watroba nie nadaza ich przetworzyc i nastepuje marskosc. To samo zjawisko obserwuje sie podczas dlugotrwalych glodowek (tylko woda), w przypadkach gdzie organizm jest mocno zatruty. Max Gerson przezyl to zjawisko stosujac swoja terapie przeciw rakowa (sokami) w Nazi-Niemczech w latach 30 u.w.. Dopiero sekcje zwlok wykazaly, ze ludzie umierali nie na raka lecz na „marskosc”. Zastosowal lewatywy z kawy (kawa bowiem tylko do tego sie nadaje) i problem zniknal. Skutecznosc witaminy B17 jest udokumentowana milionami wyleczonych przypadkow na calym swiecie i to nie sa efekty placebo ! Farma nie jest zainteresowana leczeniem ludzi – lecz zaleczaniem i przytlumianiem chorob. Dobry pacjent to „chronicznie chory pacjent”. Srodki alternatywne sa bardzo niebezpieczne dla kieszeni przemyslu farmaceutycznego. Mam nadzieje, ze ty do tej grupy nie nalezysz ! Pozdrowisko

    • a pewien gość chory na raka jadł 10 pestek moreli i po 7 dniach przejechał go tramwaj. Zmarł na miejscu. Użyj mózgowia.

  8. To wszystko jest zależne od wielu czynników, od tego w jakim stanie jest organizm, jak silny jest układ odpornościowy, na ile sobie radzi z czynnikami zewnętrznymi, lekami, toksynami. To przykre, ludzie umierają na raka i będą umierać, nie ma złotego środka na tę chorobę. Należy dbać o siebie i szanować własny organizm, zwłaszcza w tych czasach, kiedy wszystko jest nafaszerowane chemią i substancjami rakotwórczymi.

  9. Enzymy beta-glukozydazy są wytwarzane w jelitach przez mikroflorę bakteryjną i przez wątrobę. Dzięki temu organizm może wchłaniać dobroczynne flawonoidy obecne w roślinach w formie glukozydów. Po połknięciu 10-15 pestek większość amigdaliny rozłoży się w jelitach a powstały cyjanek zostanie przerobiony przez wątrobę kosztem zubożenia w siarkę.
    To przykre że ludzie umierają w meksykańskich klinikach gdzie podaje się im laetril.

  10. Witam,właśnie doszłam do 15szt na dzień i odczuwam silny migrenowy ból głowy,objawy zatrucia pokarmowego..Pomimo zażycia leków na trawienie (rapchaholin i verdin) paskudne wzdęcie brzucha i cały czas odruch wymiotny. Niestety ,a tak się cieszyłam,że może pomoże.

  11. Witam, mój szwagier był leczony chemią podobno, jak mówił, kilka tysięcy za jedną kroplówkę, zmarł dzisiaj na raka w wieku 50 lat, nie próbował innego leczenia, bo wierzył tylko w chemioterapię.

  12. Witam! czytam wszystkie komentarze na temat pestek z moreli i powiem szczerze że są różne, jednym pomagają a drugim zaszkodziły, nie wiem czy mam sobie je kupić ,jestem po usunięciu guza i czeka mnie chemia ,czy w moim przypadku te pestki moreli pomogą cokolwiek? gorzej jak zaszkodzą, ktoś może mi doradzi,pozdrawiam

    • Pestki moreli nie są złotym środkiem na raka, należy ogólnie zadbać o organizm, oczyścić go, odkwasić, zastosować skrajnie zdrową dietę, połączyć to z innymi naturalnymi metodami i wtedy można liczyć na efekty. Dlatego tyle różnych opinii, ponieważ każdy ma inny organizm i w innym stanie, nie każda wątroba jest w stanie przyjąć taką dawkę pestek jak niektórzy piszą, w zależności od stanu organizmu jeden sobie radzi z chorobą inny nie. Pamiętajcie, ze zakwaszony organizm to środowisko dla raka.

    • Czy jest cos gorszego niz rak po co zadawac pytania w kazdej bajce jest prawda jesli pomoglo wielu ludzia to na co czekac jestem po chemi i radioterapi ale jem pestki pije sok z cytryna czosnek wszystko o czym zapomnialam jesc i pic a nie szkodzi tylko z umiarem

  13. Ludzie kochani rubcie wszystko co mozecie kto nie ryzykuje ten nie dowie sie czy zrobil wszystko aby przeduzyc zycie jestem chora mam raka piec dni do operacji ale nie poddaje sie probujcie wszystkiego co pozwoli cieszyc sie jeszcze zyciem

  14. witam.
    Waldus nie moge sie zgodzic sie z toba bardziej. Wszystko co napisales to strzal w dziesiatke!!!!
    Moja Mama zmarla na raka 4 lata temu. Lekarze poinformowali nas,ze Mama nie ma zadnych szans i umrze w szybkim czasie.Pomimo tego DALI JEJ CHEMIE, ktora ja doslownie ‚powalila z nog. ( juz nie wstala z lozka). Przed chemia jeszcze chodziala i funkconowala normalnie.
    Dobry pacjent to chory pacjent…..na zdrowym nic sie nie zarobi.!!!!!
    Moja corka miala silne zapalenie ucha (mieszakam w Angli). Lekarz stwierdzil, ze bez antybiotykow sie nie obejdzie.recepata wypisana… Przyszlam do domu, recepte wlozylam do szafki , wycisnelam sok z czosnku ..dwa dni pozniej nie bylo sladu po zapaleniu. Lekarz byl troche zdziwiony (w sensie pozytywnym).
    Smierc mojej Mamy otworzyla mi oczy, gdzy byalm naprawde slepa. Nie wolno pokladac tak drogiego dla nas wlasnego zycia i zdrowia w rekach lekarzy. Sami starajmy sie dbac o nie, Dzisiaj, czlowiek bardziej przyklada uwage , aby nie wlal zlego paliwa do swojego auta , a tym samym wlewa trucizne do wlasnego organizmu kazdego dnia. Potem pozwala lekarzom , aby nas faszerowal trucizna (lekami), ktore wiecej szkodza anizeli pomagaja, ps. roweniez wyleczylam czosnkiem zatoki corki i moje

  15. Mam w rodzinie chorą na raka guz mózgu ,jest po operacji po chemio i radioterapii .Przed operacja zaczęła brać pestki moreli 3x po 5 sztuk i bardzo duzo suplementow diety ,ktore miały wzmocnic organizm .Po operacji chemio i radio czuje sie dobrze wyniki ma bardzo dobre.Pani doktor była w szoku ,że nawet hemoglobina jest dobra Suplementy bierze cały czas i pestki również i jakoś sie nie struła po nich już czwarty miesiąc, czuje się bardzo dobrze .TO są brednie co piszą inni na ten temat ,naprawdę warto probowac kazdej metody .Oczywiscie dieta jest też istotna duzo warzyw zero mięsa.

  16. Temat jest ciekawy i warty zapoznania się jednak z pracami naukowymi a nie mitami z internetu. Zainteresowanych odsyłam do google scholar. Wpiszcie frazę „cancer amygdalin”. Jest tam parę artykułów wartych poczytania. Np cytuję: Amygdalin (Laetrile) is a toxic drug that is not effective as a cancer treatment. (N Engl J Med. 1982; 306:201–6.)”. Praca z roku 1982, badania przeprowadzone na grupie 178 osób. Inna praca z kolei: „The present study reveals that amygdalin may offer a valuable option for the treatment of prostate cancers.” (z naciskiem na „may offer”).

    Pozdrawiam

  17. jadlem w pewnym okresie po kilkanascie ,a nawet dziesiat pestek ,i nic mnie nie jest ,zadnych niepowolanych skutków ,Kazdy powinien czuc kiedy dosc, wszystko róbcie z umiarem, przeciez to logiczne. Ps. nie boicie sie wlewac w siebie litrów coli itp,jesc tzw. zelków lub innych swinstw a boisz sie zjesc kilka pestek ??? myslcie ludzie prosze

  18. Niestety nie zgodzę się w żadnym razie,że rak to wyrok śmierci,a leczenie chemio i radioterapią,to tylko odroczenie tego wyroku.Uważam że autor tego bloga świadomie wprowadza ludzi w błąd.

  19. Witam,
    Wpierw trochę statystyk (wikipedia, oraz GUS)

    w 2012 roku, w Polsce zanotowano 384 800 zgonów (wiki)
    Według danych GUS’s prawie 25% zgonów nastąpiło w skutek chorób nowotworowych…
    Uprośćmy – 25 % – co daje ~ 70 000 spowodowanych nowotworami w samym tylko 2012.

    Parę kroków wstecz :
    Rok 1990 – liczba zgonów spowodowanych przez nowotwory złośliwe – 19%
    Rok 2000 – 23 %
    Rok 2012 – jak wyżej – 25 %

    Obserwujemy nasilenie zapadalności na choroby nowotworowe, można powiedzieć, że jesteśmy u progu epidemii.

    Liczby nie kłamią, niestety… Będą tylko rosły.

    Temat nowotworów jest tematem ciężkim, i niestety wielu ludzi, oraz lekarzy (co gorsza), nie ma bladego pojęcia o co w nim chodzi.

    Medycyna klasyczna skupia się na raku, (narośli, guzie, nacieku) jako na odrębnej jednostce chorobowej – coś wyrosło, zmutowało, walczymy… Naświetlamy, podajemy chemię, wycinamy…

    Jak się uda usunąć guza, narośl itd, i nigdzie nie „wyjdzie” coś nowego, otrąbia sie remisję, zwycięstwo, hurra pacjent wyleczony.
    No niestety tak nie jest.

    Medycyna klasyczna nie widzi jednej ważnej, kluczowej rzeczy.
    Patrząc na nowotwór (nowotwory) jako oddzielną jednostkę chorobową, pomija przyczynę takiego stanu rzeczy. A sam rak, jest OBJAWEM pewnego stanu organizmu.

    O co chodzi.

    Nasz organizm jest złożony z żywej materii, organicznej. W końcu się rodzimy a nie jesteśmy produkowani (choć to pewnie kwestia czasu)
    Nacodzień produkujemy miliony komórek, usuwamy stare, produkujemy enzymy, płyny ustrojowe itd itd.

    W zasadzie wszyscy choć trochę znamy elementarną biologię.

    Medycyna tradycyjna nie patrzy na nowotwory, jako na OBJAW pewnego stanu w organizmie. Podchodzi, co najmniej błędnie – do tematu, bagatelizując cały ogrom czynników, które doprowadzają do powstania nowotworów.

    Ale czym tak naprawdę jest nowotwór ?

    Nowotwór, jak sama nazwa wskazuje jest NOWYM TWOREM.

    A skąd się wziął – ano stąd, że nasz organizm go sam wyprodukował

    A dlaczego go sam wyprodukował, przecież nie powinien ?

    No właśnie! I tu jest sedno problemu – dlaczego?

    Aby nasz organizm produkował odpowiednie komórki, z których powstają tkanki, a z nich całe narządy – potrzebujemy regularnie dostarczać konkretnych substancji (białek, węglowodanów jako energii, tłuszczy, witamin czyli regulatorów procesów życiowych, enzymów, mikroelementów, pierwiastków śladowych etc)

    Jeśli nie dostarczamy codziennie odpowiedniej dawki witamin, pierwiastków, innych mikroelementów – nasz organizm nie ma z czego „budować” się sam – regenerować tkanek. Ponadto, jeśli braki

    są duże, chroniczne – jak w przypadku nieodpowiedniej diety, organizm buduje wadliwe komórki. Oczywiście, nasz organizm daje sygnały, że coś jest nie tak – w postaci chorób, natomiast te są „leczone” farmaceutykami – czyli tak naprawdę przykrywany jest objaw, zaleczony, natomiast przyczyna takiego stanu rzeczy – w tym wypadku nieodpowiednia dieta, nie jest w ogóle dotknięta i zmieniona.

    Aby nasz organizm funkcjonował prawidłowo, musi być zachowana równowaga kwasowo zasadowa, czyli obojętne pH (minimum) lub też zasadowe. Kwaśne pH jest prekursorem chorób, a im kwaśniejsze pH tym bardziej wadliwe komórki a przez to narządy produkujemy sami. Po prostu musi zostać zachowane odpowiednie środowisko, w którym są przeprowadzane wszystkie reakcje w organizmie.
    Dla przykładu, jeśli chcemy zapalić zapałkę musi to być w odpowiednim środowisku, jeśli nie ma odpowiedniego stężenia tlenu, oraz jest duże zawilgocenie powietrza, nie zapalimy zapałki – jest to nieodpowiednie środowisko.

    Nasz organizm (poza żołądkiem, gdzie mamy środowisko kwaśne, oraz skórą, która ma również odczyn delikatnie kwaśny – bariera przed patogenami) ma mieć niezakwaszone środowisko minimum obojętne, a najlepiej zasadowe, ale też nie przechodźmy ze skrajności w skrajność.

    Niestety fakty są takie :
    - cukier
    - alkohol
    - kawa
    - papierosy
    - stres
    - słodycze
    - żywność przetworzona (czyli wszystko to co nie jest warzywem, owoce – nie pochodzi z natury, choć, i tu są pewne odstępstwa, ale znikome)
    - napoje, gazowane, słodzone
    - mięso i jego przetwory
    - nabiał i jego przetwory
    - pieczywo
    - leki
    - aktywność fizyczna (też zakwasza poprzez produkcję CO2)

    Czyli wszystko to, co przeciętny Polak spożywa codziennie, POWODUJE ZAKWASZENIE.

    Chroniczne zakwaszenie zawsze prowadzi do CHORÓB.

    Chroniczne zakwaszenie prowadzi do wyczerpania rezerw tlenowych organizmu. To z kolei prowadzi do akumulacji toksyn, a to jest za to przyczyną powstawania chorób.
    Nasz organizm, posiada możliwości walki z zakwaszeniem m.in. przy pomocy właśnie tlenu. Niestety, tu jest jeden problem, zmniejszy się ilość tlenu potrzebnego do prawidłowego przebiegu przemiany materii.
    Badania pokazują, że zakwaszony organizm zużywa raptem 80 % tlenu, natomiast pozostałe 20 % zamienia się w wolne rodniki ! (Przy niezakwaszonym organizmie jest to ok 2%).
    Metabolizm jest gorszy, wolniejszy jak również pozbywanie się toksyn i produktów przemiany materii – a to powinno być bezproblemowe w niezakwaszonym organizmie. Dochodzi do błędnego koła, ponieważ organizm próbuje spalić toksyny (oksydacja) – ale do tego potrzebuje kolosalnych ilości tlenu, więc znów mniej idzie na przemianę materii – znów spada metabolizm.
    Efekt – zmęczenie, chroniczna „niedyspozycja” oraz choroby.

    Bardzo często widzę ogłoszenia w stylu „odkwaś organizm raz w roku” itp, nieraz słyszę od znajomych, że właśnie byli na odkwaszaniu.

    Proszę Państwa – my zakwaszamy się CODZIENNIE. Takie odkwaszanie raz w roku, to malowanie trawy na zielono, i udawanie, że robimy dobrze i fajnie. To jest błędne myślenie, ponieważ codziennie nasz organizm produkuje komórki, codziennie zachodzą tysiące reakcji, codziennie dochodzi do negatywnych skutków nieodpowiedniej diety, oraz stylu zdrowia poprzez m.in. zakwaszenie.
    Odkwaszajmy się codziennie, poprzez odpowiednią dietę oraz styl życia, wtedy nasz organizm będzie funkcjonował długo i sprawnie.

    Toksyny, trucizny

    Ilość trucizn i toksyn w naszych czasach, w naszym dniu powszednim jest tak duża, że nieraz jest to ciężko objąć.

    Trucizny w pożywieniu:
    Cukier – pożywka dla raka, zakwasza organizm
    Zboża zawierające gluten, modyfikowane genetycznie.
    Dlaczego gluten – gluten uszkadza nasze jelita. Jelita są bardzo ważnym narządem, to właśnie dzięki nim następuje wchłanianie do krwiobiegu substancji odżywczych, które przeszły proces trawienia. Powiedzenie „Śmierć zaczyna się w jelitach” jest niestety bardzo trafne. Długotrwałe problemy z jelitami, będą powodowały coraz większe problemy w całym organizmie.
    Wszelkie środki ochrony roślin stosowane w rolnictwie
    Wszelkiego rodzaju antybiotyki, hormony, leki podawane zwierzętom, które potem są zabijane i trafiają na nasze stoły.
    Wszelkiego rodzaju chemia, w produktach „żywnościowych” – przy czym produkty takie nie mają kompletnie z odżywianiem nic wspólnego.
    Trujące słodziki typu Aspartam – jet ścisły związek udowodniony pomiędzy spożywaniem aspartamu a nowotworami mózgu

    Trucizny dookoła nas :
    - szeroko pojęte zatrucie środowiska
    - chlorowana woda
    - fluorowana woda
    - PLASTIKI – butelki PET, zabawki dla dzieci, wszystko co plastikowe zawiera Bisphenol A – w USA zostało to udowodnione
    - kosmetyki – wszystkie – przecież to jest koktajl chemiczny ! Dezodoranty, pasty do zębów.
    - chemia użytkowa w domu – tak ona jest toksyczna dla nas, ale tego się nie widzi jako problemu,

    Wiele, wiele innych.

    Jesteśmy bardziej narażeni na działanie toksyn w domu, niż poza nim!

    Palenie papierosów – paląc papierosa z dymem dostarczamy kilkaset, jak nie więcej, szkodliwych substancji.
    Nasz organizm potrzebuje abyśmy oddychali jak najczystszym powietrzem – potrzebuje tlenu!, a nie dymu papierosowego.
    Nie bez powodu, na paczkach są ostrzeżenia.

    Jest mnóstwo rzeczy, które wpływają bardzo negatywnie na nasz organizm :
    - promieniowanie z urządzeń które używamy na codzień – wzbudza a naszych ciałach wolne rodniki (kwestia częstszych występowań nowotworów mózgu jest silnie skorelowana z użyciem telefonów komórkowych)
    - szczepienia, wiele szczepionek jest konserwowanych środkiem o nazwie Thimerosol (zawiera w sobie bardzo dużo rtęci, a rtęć jest silnie rakotwórcza), do tego wzmacniacze działania, tzw. adjuwanty, – toksyczne aluminium – jak to ma nie wpływać negatywnie na dziecko ? Jak może nie być prekursorem do powstania np. białaczki ? O autyzmie nawet nie wspomnę, już zostało to udowodnione.
    - Jama ustna … w Polsce nie mówi się to tym głośno. Nie spotkałem się na żadnym forum z tego typu informacjami.
    Plomby amalgamatowe – przecież one są po części zrobione z rtęci. Rtęć jest wysoko toksyczna, więc jeśli mamy wypełnienie amalgamatowe, przez lata, które dostarcza codziennie, w każdej sekundzie życia do organizmu toksyczne i rakotwórcze cząsteczki, to czy to nie jest powód do obaw ?
    Leczenie kanałowe – po pierwsze – sam metal, z którego wykonano szpilkę, po drugie, w tym miejscu robi się siedlisko bakterii beztlenowych, które puszczają w nasz organizm toksyny (są na ten temat badania)
    - chroniczny stres – obniża zdolność naszego układu odpornościowego do walki, do obrony nas samych. Kiedy jesteśmy w stresie nasze ciało produkuje kortyzol – hormon, który jest odpowiedzialny za radzenie sobie ze stresem. Problem tkwi w tym, że ten hormon, ma właściwości zakwaszające, osłabia nasz układ odpornościowy. Ponadto stres wzbudza wolne rodniki.

    Jeśli weźmiemy pod uwagę powyższe, to dojdziemy do wniosku, że w takich warunkach, nasze ciało nie jest w stanie wyprodukować właściwych komórek/tkanek/narządów.
    To co powstanie, nazwiemy komórkami zrakowaciałymi.

    Dieta jest ważna, aby była zdrowa, aby nasze ciało miało z czego budować właściwie, zdrowa dieta też będzie działać zasadotwórczo, czyli będziemy budować we właściwym środowisku.
    Rak powstaje podczas REGENERACJI czyli wymiany komórek. Stare się zużyły, budujemy nowe. Jeśli jesteśmy ludźmi nieświadomymi, i żyjemy bo żyjemy – i powyższe co napisałem kompletnie nas nie interesuje to schodzimy z tego świata szybciej i mniej przyjemnie.
    Oczywiście jest jeszcze cała masa chorób cywilizacyjnych, które po drodze zaliczymy, będą to niejako ostrzeżenia.

    A co ma amigdalina do tego ?
    Amigdalina Proszę Państwa jest substancją, której przypisuje się umiejętności zwalczania komórek nowotworowych.
    Faktem jest, że środowisko medyczne i farma nie zrobi poważnych badań na ten temat, ponieważ badania takie już były – w ubiegłym stuleciu w Mayo Clinic w Nowym Jorku (Pod okiem Rokefellera) i udowodniono w nich, że faktycznie to działa.
    Ale, że pochodzi to z natury to nie da się na tym zarobić. Bo jak opatentować substancję zawartą w :

    - pestkach moreli – trzeba wpierw rozłupać skorupę – największa zawartość wagowa – ok 4-5 %
    - pestkach jabłka – jedzcie jabłka z pestkami
    - pestkach śliwki – trzeba wpierw rozłupać skorupę
    - w prosie
    - gorzkich migdałach
    i w ok 1400 pozostałych roślinach jadalnych.

    Im bardziej gorzkie – tym więcej amigdaliny.
    Odnośnie samego działania amigdaliny odsyłam do YT – World without cancer.
    Kiedy mój Tata był chory na raka, (niestety dowiedzieliśmy się za późno) rozpoczęliśmy podawanie amigdaliny.
    Jednym ze skutków „ubocznych” działania amigdaliny – po zniszczeniu komórek nowotworowych, jest powstanie substancji przeciwbólowej na poziomie komórkowym. I od momentu kiedy rozpoczęliśmy podawanie amigdaliny, ból, który towarzyszył mojemu Ojcu w każdej sekundzie, dosłownie zniknął. Więc wnioski proszę wyciągać samemu.

    Postępowanie przy raku :
    wyeliminować źródła toksyn, trucizn, niewłaściwe pokarmy itd,
    odtruć – i robić to stale podczas całej terapii,
    oczyścić – j/w
    zadbać o podniesienie odporności
    wyeliminować stres
    ODŻYWIĆ.

    Aby organizm sam mógł zrobić to co umie najlepiej – wyleczyć się.
    Terapia Dr Gersona jest do tego bardzo dobra, do tego wiele wiele innych metod m.in. Bircher Bennera

    Po prostu trzeba świadomie podchodzić do tego co jemy, co używamy itd. Świadome odżywianie to PODSTAWA.
    Nasze zdrowie albo jego brak leży na talerzu.

    Tak naprawdę, w tym poście sygnalizuję problem. W temacie raka jest jeszcze o wiele więcej do powiedzenia.

    Pozdrawiam
    Łukasz
    Dietetyk.

  20. Pestki moreli można już normalnie kupić w supermarketach, bez żadnych zastrzeżeń czy informacji o dozowaniu, więc chyba nie mogą zrobić człowiekowi krzywdy??:-/ Z drugiej strony, kiedyś przez kilka dni dosłownie jadłam 1-2 pestki i podobnie jak inka, zaczęłam odczuwać silne bóle głowy objawów zatrucia pokarmowego nie miałam, ale pojawiły się te bóle głowy na które zwróciłam uwagę, bo były inne niż poprzednie. Przestałam jeść pestki i objawy ustąpiły. Dodam, że nie jestem chora, chciałam zastosować pestki profilaktycznie. Może to kwestia alergii na jakiś składnik, trudno powiedzieć. W każdym razie zamierzam zastosować jeszcze raz i jeśli bóle głowy się powtórzą, będę wiedziała, że to wina pestek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>