Pestki moreli gorzkiej – broń w walce z nowotworem część 2.

peaches-824626_1280

Pestki moreli gorzkiej – broń w walce z nowotworem?

Część 2. Opinie i kontrowersje

Zapraszamy do drugiej części naszej mini-serii artykułów o pestkach moreli gorzkiej. We wcześniejszym materiale przedstawiliśmy ogólne właściwości pestek, sposób ich spożywania oraz niezbędne kroki jakie trzeba podjąć podczas ich wyboru, bo wbrew pozorom pestki pestkom nierówne. Druga część, czyli ta w której obecnie się znajdujemy, została poświęcona nieco bardziej skomplikowanemu zagadnieniu, a mianowicie opiniom i kontrowersjom jakie oscylują wokół gorzkich pestek moreli.

Wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy gorzkie pestki bardziej szkodzą, czy pomagają. Przez wielu uważane są za złoty środek w walce z nowotworami, jednak są też i tacy, który twierdzą coś całkowicie przeciwnego uważając pestki za niebezpieczne dla zdrowia. Wszystko za sprawą amigdaliny, o której pisaliśmy w poprzednim artykule. To właśnie ten związek wzbudza tyle kontrowersji i generuje mnóstwo pytań odnośnie bezpieczeństwa jego spożywania.
Jak amigdalina działa w ludzkim organizmie?

2708578332_8045965f82_b
Amigdalina uchodzi za alternatywny sposób leczenia nowotworów, stosowana jest także jako kuracja zapobiegająca chorobom nowotworowym, bądź jako terapia ogólno-wzmacniająca organizm. Amigdalina jest dwuglikozydem z rodnikiem cyjankowym, posiadającym wysoką przyswajalność przez ludzki organizm. Oznacza to po prostu, że przenika przez błonę komórkową z łatwością osiągając wysokie stężenia wewnątrzkomórkowe. Właśnie ów, nieszczęsny rodnik cyjanku był na tapecie przez długi okres czasu, wywołując liczne kontrowersje wokół witaminy B17. I tu właśnie pojawia się rozłam między poszczególnymi opiniami.

Jedna strona medalu, to badania mówiące o tym jakoby spożywanie pestek moreli gorzkiej (zwłaszcza w połączeniu z witaminą C) mogło skutkować zwiększoną ilością cyjanku w organizmie. Tak twierdzi chociażby American Cancer Society, podając zatrucie cyjankiem jako skutek uboczny spożywania gorzkich pestek.

W opozycji do tej opinii stoją pozytywne wyniki badań, przeprowadzone chociażby przez doktora Fransisco Contrerasa, ukazujące amigdalinę jako substancję bezpieczną, nietoksyczną, a co najważniejsze skuteczną. Dzięki badaniom prowadzonym na przestrzeni 35 lat, w którym udział wzięło ponad 100 tys. pacjentów udało się wykazać, że terapia metaboliczna z udziałem amigdaliny jest całkowicie niegroźna dla ludzkiego organizmu, a ponadto ma działanie antynowotworowe. Głównym filarem tego typu terapii jest spożywanie naturalnych produktów spożywczych ze szczególnym uwzględnieniem owoców i warzyw, a także witamin, które zapobiegają i walczą z próbującym szaleć w naszym organizmie rakiem.

apricot-1424902_1280
Komórki ludzkiego organizmu zawierają enzym, który najzwyczajniej w świecie nie pozwala na uwolnienie rodnika cyjanowego. Enzym ten nazywa się rodanazą i swoisty sposób „neutralizuje” amigdalinę. Dzięki temu dla normalnych, zdrowych komórek amigdalina jest źródłem glukozy, a co za tym idzie również i energii.
Myk polega na tym, że komórki złośliwe (tj. nowotworowe) nie zawierają rodanazy, a przy braku tego enzymu, amigdalina nie stanowi już cudownego związku, ponieważ za sprawą innego enzymu, konkretnie betaglukozydazy zostaje rozłożona i wewnątrz komórki nowotworowej uwalnia cyjanowodór oraz aldehyd benzoesowy. Zarówno jedna, jak i druga substancja to bardzo silne i współdziałające ze sobą trucizny niszczące komórki, te rakowe oczywiście, bo zdrowe pozostają nietknięte. Aż chciałoby się zapytać dlaczego chemioterapia nie działa w taki sposób…
W przypadku, gdy jakaś cząsteczka aldehydu benzoesowego znajdzie się poza komórką nowotworową i uda jej się przeniknąć do komórek zdrowych, zostaje w nich utleniona do nieszkodliwego kwasu benzoesowego. Ten z kolei działa odkażająco i przeciwbólowo, a także zapobiega reumatyzmowi. Jego pojawienie się w okolicy komórek nowotworowych powoduje uśmierzenie bólu towarzyszącego rakowi.

Sama amigdalina to jednak jeszcze nie wszystko. Każdy organizm jest inny i nie można zawsze polegać na z góry określonym schemacie, który sprawdzi się u każdego człowieka z osobna. Amigdalina aby przyniosła oczekiwane rezultaty powinna zostać połączona z szerokim spectrum działań oraz spełnionych powinno zostać szereg warunków. Od odpowiednio zbilansowanej diety – co nie rzadko wiąże się z wywróceniem dotychczasowych nawyków żywieniowych do góry nogami – bogatej w witaminy, antyoksydanty, tłuszcze, przez odtrucie i odkwaszenie organizmu, wyeliminowanie z życia oraz jadłospisu substancji trujących organizm od środka, poprzez zastosowanie samej amigdaliny wraz z suplementami. Gorzkie pestki powinny stanowić uzupełnienie leczenia, a nie jego podstawę, gdyż zastosowane samodzielnie mogą nie przynieść oczekiwanego rezultatu.

Ile gorzkich pestek moreli można przyjąć?

Apricot_kernel_centimeter_scale
Jak już zostało wspomniane, każdy organizm jest inny i wszystko co w niego wrzucamy, należy robić z głową. Z pestkami jest podobnie i nie wolno z nimi przesadzać, zwłaszcza jeśli spożywamy je czysto profilaktycznie. W przeciwnym wypadku mogą wystąpić skutki uboczne w postaci nudności lub zawrotów głowy.
Wg biochemika Ernesta Krebsa (który w latach 50 XX wieku wyizolował witaminę B17) za bezpieczną dawkę uważa się 1 pestkę na 5kg masy ciała. Należy mieć jednak na uwadze, że wszystkie nawyki żywieniowe, metabolizm oraz indywidualne reakcje i uwarunkowania organizmu mają znaczenie i wpływają na określanie dziennej dawki. Krebs zaleca także zjadanie takiej ilości pestek dziennie, ile zjadamy owoców, w których te pestki występują. Tzn., że jeśli jemy akurat jabłko, to trzeba to jabłko zjeść w całości w raz ze wszystkim znajdującymi się w nim pestkami.
Zaczynając przygodę z gorzkimi pestkami nie powinno spożywać się ich więcej niż 23-35 w ciągu całego dnia. Najlepiej jest zacząć od małych ilości i stopniowo zwiększać liczbę sztuk.

Kilka słów na koniec

2708580016_9f1394fe1e_b
Można się tylko domyślać dlaczego wielkie koncerty farmaceutyczne bulwersują się za każdym razem, gdy świat obiega informacja o naturalnym sposobie leczenia m.in. nowotworów. Na pewno nie w smak by im było, jako że nie mogą opatentować czegoś co powszechnie występuje w naturze, jeśli nagle zaczęliby generować mniejsze profity i ponosić wielkie straty z tytułu prowadzonych przez nich standardowych metod leczenia.
Na szczęście, liczba specjalistów szerzących wiedzę odnośnie naturalnych, alternatywnych sposobów leczenia jest coraz więcej, a jak mawiał dr Linus Pauling – dwukrotny zwycięzca Nagrody Nobla – „Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa”.
Nie namawiamy nikogo do zmiany sposobów leczenia, lecz tylko uświadamiamy i otwieramy oczy na to co skrywa przed nami Natura. Uzbroiła nas ona w niezliczone ilości naturalnych składników będących alternatywą lub uzupełnieniem dla nierzadko nieskutecznych leków bądź środków z długą listą skutków ubocznych. Pestki moreli gorzkiej można kupić w sklepach zielarskich, dużych marketach, a także w naszym sklepie. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą, a osoby chcące szerzej zagłębić się w temat gorzkich pestek moreli, odsyłamy do książkowych źródeł: „Świat bez raka. Opowieść o witaminie B17” oraz „Terapia metaboliczna witaminą B17. Stosowana w profilaktyce i leczeniu chorób nowotworowych”. Obie pozycje autorstwa G. Edward Griffin.

Zapraszam do pierwszej części artykułu – pestki moreli gorzkiej cz 1

Pestki moreli w naszym sklepie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *